Dzień Kobiet na Torze 2026

Styczeń 2026, dzwoni telefon. Tak, słucham? Dorota? Tu Eryk z Bike Atelier. W tym roku też chcemy wesprzeć Dzień Kobiet na Torze.

I to był moment, kiedy moje serce zabiło mocniej i trzeba było naprawdę zabrać się do pracy, bo 8 marca zbliżał się nieuchronnie, a impreza już się na tyle zadomowiła w sercach wielu pań, że nie było opcji, aby nie zrobić.

Potem telefonów było więcej.

Jak mogę Ci pomóc?

Słuchaj, Dash da napoje, a True Dates daktyle!

Raso dorzucie skarpetki i zniżkę na ciuchy!

Nie uwierzysz! Na Szosie przysłało pudło Mucc-Offa! Teraz zamiast sprzątać będziemy rowery czyściły! (po czy następuje długi śmiech).

Chcę przez to powiedzieć, że w tym roku, Dzień Kobiet na Torze miał wielu ogranizatorów.

W ramach zbiórki funduszy, zorganizowałyśmy serię webinarów, w których specjaliści kolarscy dzielili się swoją wiedzą, a moje koleżanki torówki z KKT „Wiraż” opowiadały, co dla nich znaczy jazda na torze.

Kibice, osoby towarzyszące, i przyjaciele, przyszli spotkać się z nami, porozmawiać i pośmiać, bo tor, to doskonałe miejsce spotkań.

I w końcu uczestniczki. Kobiety, które czekają na ten dzień i te, którym jazda po welodromie nawet się nie śniła. Teakie które myślały, że w tym wieku to już na pewno na tor za późno i te, które przyszły z mamą.

Być świadkiem przełamywania strachu. Widzieć emocje i radość. Namówić kogoś, żeby siadł na koło i pierwszy raz pojechał za tobą pod samą bandę, a potem patrzeć jak drży z wrażenia. To ogromna nagroda i przywilej.

Tego dnia na torze były nie tylko uczestniczki, ale dziewczyny, które regularnie trenują na torze w ramach Klubu Kolarstwa Torowego „Wiraż”, przyszły aby być i pomóc tym, które tam są po raz pierwszy. Trenerka, Marianna Hall, wprowadziła zasady jazdy i pokazała pierwsze kroki, a „Wirażówki” odpowiadały na pytania i jeździły razem z nowymi koleżankami.

Po prostu bardzo radosne grono wspaniałych ludzi, których łączy kolarstwo.

I dlatego warto to robić i jestem wdzięczna każdej osobie, która wpłaciła na zbiórkę, każdemu przedsiębiorcy, który dorzucił prezenty, koleżankom, które pomogły to wszystko udźwignąć i kobietom, które przyszły, jeździły i cieszyły się razem z nami.

Może w tym roku wyszło trochę mniej sportowo niż zwykle i trochę bardziej wrażliwie, ale taki był ten Dzień Kobiet na Torze. Wydarzył się w trudnym dla wielu z nas okresie, a jednak dowiozłyśmy i otrzymałyśmy w zamian bardzo dużo. I to jest dobre. I to jest siła społeczności torowej.

A teraz, jeśli macie jeszcze trochę cierpliwości, proszę przeczytajcie poniższą listę tych, którzy pomogli nam – Dorocie Rajskiej i Cecylii Drzewowskiej – czyli Fundacji Velodame to ogarnąć.

  1. Magdalena Łazur – za niestrudzoną pomoc w zdobywaniu prezentów, tworzenie prezentów i bycie powierniczką wszelkich rozpaczy i zmartwień.
  2. Panu Jerzemu Brodawce – za siódmy rok przygotowywania dla nas rowerów pro bono i wsparcie od samego początku.
  3. Kasi Szczypińskiej, Ani Kowalczyk, Agnieszce Korach, Paulinie Olbrysz, Nastce Proczuchan – czyli „VeloDamom”, torówkom trenującym na torze, które przyszły.
  4. Ewie Kołodziej – Ministrze Kolarstwa – za tulipany, za promowanie Dnia Kobiet na Torze i jej niestrudzoną pracę, aby każda kobieta poznała jakim wspaniałym może być życie na rowerze.
  5. Mariannie Hall – naszej Trenerce, za stworzenie atmosfery, w której każda pani, piewszy raz będąc na torze kolarskim, zasmakowała tego sportu pod troskliwą opieką, w bezpiecznych warunkach.
  6. Oli Rabos za piękne zdjęcia.
  7. Gościom, Andrzejowi Secie, Madzi Chmielewskiej, Ewelinie, która przyszła kontuzjowana, mimo, że nie mogła jeździć.
  8. Wszystkim mężczyznom, tym dorosłym i tym młodszym za wspieranie swoich mam, żon, partnerek w ich pasji.
  9. Przedsiębiorcom, którzy podarowali prezenty:
  10. Oraz gościom webinarów, którzy podzielili się swoją wiedzą i doświadczeniem kolarskim:

I jeśli dobrnęliście aż tu, to ja z całego serca Wam wszystkim dziękuję za bycie ze mną na tej szalonej podróży, jaką jest kolarstwo torowe!

Do zobaczenia na deskach!

Dorota Rajska

Zdjęcia Maciej Bochnowski

Więcej zdjęć od Oli Rabos